OPINIE O PROGRAMIE ROZWOJU

Ogromną część SWOJEGO życia przeżywsz nieświadomie

 

z klapkami na oczach

 

inni pociągają za Twoje sznurki

 

tańczysz w nie swój rytm

 

 

Wiesz co to jest Twój potencjał?

 

 

To Twoja genetyczna spuścizna i dostęp do ogromu możliwości wszechświata

 

Urodziłaś się by SIEBIE ROZWIJAĆ

 

gdy to lekceważysz, życie każe Cię porażkami

 

dlaczego?

 

WSZECHŚWIAT NIE DOPUSZCZA MARNOTRAWSTWA POTENCJAŁU


 

Jesteś porażką

 

aż uznasz SWÓJ POTENCJAŁ

 

I GO WYZWOLISZ

 

wtedy ewolucja Ci odpuści i będziesz mogła póść na wieczną emeryturę 🙂

 

więc

 

NIE MASZ WYJŚCIA

 

* MUSISZ STANĄĆ NA SWOIM SZCZYCIE *

 

*

 

pamietaj, tu nie ma przegranych

 

od urodzenia skazana jesteś na SUKCES

 


 

 

STAŃ NA SWOIM SZCZYCIE I ZATKNIJ FLAGĘ SWOJEGO SUKCESU

 


 

 

*

komentarze Kobiet które ZDECYDOWAŁY SIĘ wydobyć swój potencjał:

 

 

 

annal

*

Dziękuję za wszystko, co dla mnie zrobiłaś! Dzięki Tobie mam inne spojrzenie na pewne sprawy! Spowodowałaś, że chce mi się walczyć o siebie! O swoją przestrzeń! Bo nikt nie przeżyje za nas naszego życia! Jeszcze raz dziękuję z całego serca! Pomagaj innym zagubionym kobietom! To Twoje powołanie! Twoja siła!”

*

Podziękowanie dla Ani Długołęckiej

Szukałam kogoś kto mógłby mi pomóc , zrozumieć mnie w tym wszystkim, że jestem inna , zagubiona.

Znalazłam…

Okazała się nią być Ania.

Na pierwsze warsztaty trafiłam dzięki mojej pracownicy, która gdzieś w gazecie wypatrzyła zaproszenie na spotkania kobiet. Zapisała Nas oczywiście.

Pierwsze co przyszło mi do głowy przy spotkaniu Ani na mojej drodze, to iż ta kobieta może właśnie, mnie zrozumieć.

Ania wie czego chce! Jest otwarta na świat i to co ją otacza. Uśmiechnięta! Pełna radości życia!

Zastanawiałam się jak to jest możliwe? Kobieta taka jak ja , zagubiona, smutna i pozbawiona energii może być potem NOWA, promienna i uśmiechnięta? Zadawałam sobie to pytanie bardzo często. Czego tak naprawdę mi brak? Sama nie wiedziałam …buro, nudno i smutno to mój wizerunek   L LLL

Okazało się inaczej…

Ania dała siłę w lepsze jutro. Jutro które, miało nadejść z wielkim hukiem tylko trzeba było w to uwierzyć.

Wiara czyni cuda . Zapewne TAK, ja tym cudem jestem. Odrodzona , nowa , uśmiechnięta i pełna życia J

Eeeeeeeeeeee wierzyć w to?

Jasne!

Nawet bardzo, bardzo!

A.

*

Wielka zmiana…

Spotkałam Anię na swojej drodze w maju. Pewnie nie był to przypadek…. Od tamtego czasu moja sytuacja niewiele się poprawiła, ale na pewno mentalnie jestem już inną osobą.

W maju byłam psychicznym wrakiem, bez nadziei na lepsze jutro. Moja tzw energia życiowa była kompletnie zużyta – a raczej w ogóle jej nie było. Wyniki badań wskazywały na wyniszczenie organizmu – podobno takie wyniki mają ludzie po chemioterapii… Do tego od rana do wieczora towarzyszył mi lęk.

I tu na mojej drodze stanęła Ania. Pełna energii, empatii, ciepła osoba. Pomogła mi sie pozbierać energetycznie, ale warunek był jeden – musiałam też pracować sama.

Pierwsze tygodnie to żmudna codzienna praca, wizualizacje, zmiana myślenia. Wizualizacje powodowały jeszcze większe wyczerpanie, bóle mięśniowe i kołowrotek w głowie. Ale powoli obserwowałam zmiany. Zaczęłam się uśmiechać, biegać i spotykać ze znajomymi. I chociaż moja sytuacja życiowa jeszcze nie jest satysfacjonująca, to przyjmuje wszystko co przynosi życie i radości i porażki traktuje jak kolejne wyzwania.

W ostatni weekend znów śmiałam się do łez i cieszyłam jak dziecko. Już zapomniałam jakie to uczucie. I nawet zwierzęta same do mnie podchodzą :). Nadal pracuję nad sobą i nadal chodzę na warsztaty do Ani.

 

M

 

zdjecie

 

*

Pani Aniu ,pyta Pani co dały nam zajęcia ze stylu na UTW ,odpowiem że obudziły mój apetyt na życie.Ludzie na emeryturze , w tym moi znajomi rezygnują z wielu aspektów życia . Mniej się spotykamy ,mniej wyjeżdżamy, już nie ma spontanicznych wieczorów przy herbatce .Często słyszę ( ostatni raz remontuję mieszkanie, kupuję ostatni samochód ,ostatni zagraniczny wyjazd – starczy do końca życia ) myślałam że to już tak będzie . Stało się inaczej bo spotkałam Panią i zajęcia obudziły we mnie na nowo apetyt na bycie kobietą, na nowe wyzwania, na działanie dla innych kobiet ( właśnie organizuję babskie spotkanie dla koleżanek ) z okazji dnia kobiet .Ponieważ trudno jest kupić ubrania ciekawe ( i teraz tylko odpowiednie) postanowiłam sama zaprojektować sobie kilka fajnych rzeczy , a także wrócić do robótek ręcznych . Robiłam kiedyś dla dzieci na drutach a szydełkowe serwety zdobią moje komody , a kiedyś gobeliny prze zemnie robione zdobiły czyjeś salony . Przestałam to robić bo wydawało mi się to takie staroświeckie i niemodne . Utwierdziła mnie Pani że warto zawalczyć o siebie , to daje fajną pewność siebie i siłę do działania . Cieszę się że jeszcze możemy spotykać się w tym semestrze to da nam okazję do ciekawych spostrzeżeń ty bardziej że Pani też cieszy się ( a nie męczy) razem z nami .  Jeszcze raz dziękuję Ewa